sobota, 25 września 2021

1019. Rozdanie nr 197

Oj, zdążę, zdążę... zdążę na pewno zrobić rozdanie, jeszcze jeden rozdział tylko, jeden akapit, pięć minut... ;-) Taaaaak, tak to właśnie jest, jak cały dzień czyta się i czyta, i czyta... aż do zmęczenia, otumanienia, aż już całkiem nie wie człowiek, co się wokół niego dzieje! ;-D Maniak jestem najzwyklejszy, pracoholik książkolub, bibliofil i pasjonat, zbieracz opowieści itd., itp. Ponoć tego się nie leczy, nie da się, nie ma metod, nie ma szans!!! Też tak macie? Miałam redagować, wynajdywać i poprawiać błędy, szukać pomyłek i „kwiatków”, prostować zdania, ot co! a skończyło się na najzwyklejszym czytaniu - pędziłam za akcją, za bohaterami, nawet ortografów i interpunkcji błędnej nie zauważałam, nawet ołówek wysunął mi się z ręki... a to już coś! ;-D „Wpadłam, jak ta śliwka w kompot”, jak mawiała, z tajemniczym uśmiechem osoby doświadczonej, moja dawna szefowa z księgarni. I wiecie co? Nie żałuję ani chwilki! Czasem trzeba dać się ponieść lekturze, jak za starych, dobrych czasów, czego i wam życzę! :-)

* * *

No ale czas sobie pędzi, zegar tyka, więc należy teraz, jeszcze trochę przed północą ;-) ogłosić, do kogo poleci pakiecik książek Shirley Jackson [+ jeszcze małe co nieco do poczytania]! A szczęśliwym zwycięzcą konkursu wrześniowego z numerem 197 jest...

-> incognito <-


 ...której serdecznie gratuluję!

Obowiązkowy przypisek: „Będę potrzebowała podstawowe dane do wysyłki. U dołu strony znajduje się mój adres mailowy [wraz z regulaminem konkursu], na który poproszę je podesłać. Jednocześnie zapewniam, jak zawsze wielokrotnie podkreślając!, że nigdy nikomu nie przekazuję adresów swoich Czytelników – wykorzystuję je wyłącznie do wysyłki książek z danego konkursu, po czym usuwam z pamięci komputera itp. itd.”.

Miłej lektuuury! :-)

niedziela, 19 września 2021

1018. Konkurs nr 197 - klasyka

[Dziś nie kawa, a gruszki na moim stole. ;-)
Objadam się, i wam też polecam - sezon idzie ku końcowi!
]

* * *

Coś nie idzie mi dziś pisanie. :-/ Tak sobie myślę, że jeśli nie dostanę niedługo... natychmiast! ...urlopu, to zwyczajnie się wywrócę w pół kroku i odpłynę... :-/ Współczesne niewolnictwo... :-( Niby nic na zewnątrz nie widać... staram się! ...a jednak umysł [i ciało], przytłoczone tempem i zawiłością prac codziennych, zwyczajnie odmawia posłuszeństwa... Cóż... no ale nie o tym dziś!

* * *

[Shirley Jackson w uczelnianej bibliotece, 1947 r.]

 

Od kilku godzin próbuję sklecić jakiś w miarę sensowny tekst o znanej ze znakomitych horrorów i thrillerów amerykańskiej pisarce Shirley Jackson. Nie idzie mi jednak... :-/ A to ciekawa postać! W dorobku ma między innymi krótkie opowiadanie, które „zszokowało Amerykę - zawodowych pisarzy, krytyków literackich, zwykłych ludzi. Loterię*, opowiadanie zaliczane dziś do kanonu literatury i omawiane w amerykańskich szkołach średnich, 32-letnia Jackson napisała ponoć w jeden słoneczny poranek”**. Jej życie warte jest/było sfilmowania - a ciekawi niech obejrzą luźną adaptację biografii pisarki w filmie, który premierę miał w styczniu zeszłego roku - Shirley w reżyserii Josephine Decker, gdzie główną rolę przyjęła Elizabeth Moss, znakomicie, bardzo niepokojąco odtwarzająca postać pisarki. Polecam.

 

[Nie, na zdjęciach powyżej to nie Moss,
a miss Jackson w otoczeniu dzieci.
;-)]


Shirley Jackson (1916-1965) była kobietą ciężko doświadczoną przez los licznymi schorzeniami, które negatywnie odbijały się na zdrowiu fizycznym i psychicznym [zmarła z powodu niewydolności serca]. Przytłoczona obowiązkami domowymi - czwórka dzieci, cały dom na głowie, łącznie z rozwiązłym mężem, notorycznym cudzołożnikiem, który zdradzał ją ze studentkami - niezrozumiana, lekceważona i poniżana przez matkę... mimo że nigdy się nie skarżyła, zapewne bywała przemęczona ponad miarę. Znalazłam nawet informację, że miała „przepisane przez lekarzy leki, między innymi amfetaminę, [...] uzależniające barbiturany na nasilające się z wiekiem agorafobię i stany lękowe, do tego namiętnie piła i paliła”... A mimo to tworzyła, historie wręcz wylewały się jej spod pióra, wybrzmiewały w każdej minucie życia, jak wspominała w swoich zapiskach i esejach publikowanych w „The New Yorker”.

 

[Cudny jest ten portret w „kocich” okularkach. :-)]

* * *

Ale opis życia oraz twórczość Shirley możecie sami wygooglować ;-) a my wróćmy do blogowego konkursu książkowego z numerkiem 197. Jedno z wydawnictw wznowiło twórczość Shirley Jackson. W ręce czytelników trafiają trzy tomy w twardej oprawie, z ciekawymi okładkami autorstwa Krzysztofa Wrońskiego. To te najbardziej znane i cenione powieści i opowiadania:

Nawiedzony dom na wzgórzu
Zawsze mieszkałyśmy w zamku
Loteria

Jeden taki pakiecik książek, jak na zdjęciu, jest do zdobycia we wrześniowej odsłonie książkowego konkursu. Sponsorem jestem ja. Kto chętny, tradycyjnie zapraszam do wpisywania się pod tym postem od teraz do najbliższej piątkowej północy. Rozdanie w przyszłą sobotę. Zapraszam! :-)

 

= = = = =
Zdjęcia Shirley i jej rodziny z netu. Większość prawdopodobnie zrobił jej mąż, Stanley Edgar Hyman, krytyk literacki, którego poznała na studiach.
* Link prowadzi do ciekawostki - recenzji komiksu, adaptacji opowiadania, narysowanego przez wnuka pisarki, Milesa Hymana.
** Korzystałam z kilku tekstów w necie – wystarczy kliknąć na wyróżnione słowa, by trafić na źródło. Polecam!